Moje zasiadki w większości przypadków są nieplanowane. Jeśli mam możliwość wyjazdu nad wodę to wstaję rano i dopiero wtedy pakuje karpiowe graty. Wybór wody uzależniam od pogody oraz czasu, który mam do dyspozycji. Nie inaczej było tym razem. Czy spontaniczny wypad ponad 300km od domu ma jakikolwiek sens? Zdecydowanie tak.