Karpiowanie w Lutym 0
Karpiowanie w Lutym

W obecnych czasach ogrom sprzętu oraz wiele udogodnień pozwala komfortowo spędzić czas nad wodą nawet podczas bardzo nie sprzyjających warunków. Jeśli łowimy z podchodu, często zmieniając miejscówki wystarczy ciepła odzież, średniej grubości kombinezon oraz małe brolly lub parasol. Samą ilość sprzętu warto ograniczyć do niezbędnego minimum co znacznie przyspieszy sam proces rozkładania i składania.



W ostatnich latach dość ciepłe zimy pozwalają na szybkie rozpoczęcie sezonu karpiowego. W tym roku było podobnie, pierwsza zasiadka w lutym, czemu nie? Wichura, skoki ciśnienia oraz burza, tak wyglądał mój dzień nad wodą. Za cel tej kilkugodzinnej sesji obrałem okoliczne łowisko. Dzień przed przyjazdem na tafli wody zalegał jeszcze lód. Taktyka nie mogła być inna niż łowienie na małe przynęty, które o tej porze roku to jedyne słuszne rozwiązanie. Na pierwsze brania czekałem około 2 godzin, były to dwie niewielkie ryby, które wzięły w tym samym czasie. Dublet i to w lutym, coś pięknego, po dłuższej zimowej przerwie wielkość karpi nie miała znaczenia, liczył się dżwięk sygnalizatora.



Po kilku fotkach karpie szybko wróciły do wody, a ja zająłem się przygotowaniem zestawów. Do punktowego nęcenia PVA użyłem drobnego pelletu 2mm 4succes, odrobinę zanęty oraz kukurydzę z puszki. Chwilę po 11:00 wiatr ucichł, w oddali zobaczyłem czarną chmurę oraz błyski, tak to była burza i to w lutym. Oczywiście nie było to dla mnie duże zaskoczenie ponieważ śledziłem prognozy i wiedziałem czego mogę się spodziewać. Niszczycielskie wichury praktycznie w całym kraju w połączeniu z burzami. Zaznaczam, że wybór stanowiska ograniczyłem do zaledwie jednego brzegu na którym nie było drzew. Po kilku minutach wiatr zaczął się wzmagać, zaczęło padać, najpierw deszcz, póżniej grad aż wreszcie pojawiły się grzmoty. Uciekłem do samochodu, nie było sensu ryzykować, po kilku minutach
wróciłem na swoje stanowisko i zacząłem przygotowywać wędki.



Robiłem Pva i w pewnym momencie usłyszałem trzy piknięcia na centralce z wędki postawionej dość daleko od namiotu, pomyślałem, że to pewnie wiatr jednak wcześniej mimo bardzo mocnych podmuchów nie było takiej sytuacji. Wyszedłem z namiotu, wziąłem podbierak i powoli szedłem w kierunku wędki, gdy byłem już blisko zobaczyłem szybko obracającą się szpulę kołowrotka, to było branie. Po kilku minutach karp był w podbieraku, piękny pełnołuski, w lutym i to w jakich warunkach. Ryba była zapięta dosłownie za koniuszek wargi jednak dość pewnie. Przypon wykonany na haczyku super strong w rozmiarze 4 kolejny raz spisał się na medal.



Po krótkiej sesji fotograficznej karp bardzo ospale odpłynął, mamy w końcu zimę. W ciągu kolejnych godzin wiatr nie ustawał, po zarzuceniu zestawu samo naciągnięcie żyłki było nie lada wyzwaniem nawet przy ciężarku 113g ! Do końca dnia złowiłem jeszcze dwa małe karpie z drugiego zbiornika z czego jeden o bajecznych pomarańczowych barwach. W międzyczasie w odwiedziny przyjechali znajomi z ciepłym obiadem. Posiedzieliśmy razem do około 17:00 i zaczęliśmy pakować przemoczone graty.



Podczas tej kilkugodzinnej sesji udało mi się złowić cztery małe karpie oraz pięknego pełnołuskiego o ciemnych barwach. Jak widać przy odrobinie szczęścia i odpowiedniej taktyce wszystko jest możliwe. Mam nadzieję, że to nie jedyne ryby, która uda mi się złowić w lutym :).

Komentarze do wpisu (0)

Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się
Infolinia 691 606 404
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium